|
Najnowsza publikacja
Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej manggha
Jakub Woynarowski
manggha
manggha
Co znaczy: „Manggha”? Różnorodne szkice. Co zawiera? Odpowiedzieć można: czego nie zawiera?
Feliks Manggha Jasieński
Manggha to niewątpliwie słowo-klucz, pozwalające zrozumieć zarówno meandry biografii Feliksa Jasieńskiego (1861–1929), jak i legendę, która jego postaci towarzyszyła zarówno za życia, jak i po śmierci. Manggha to nie tylko tytuł 15-tomowej serii drzeworytów japońskiego artysty Katsushiki Hokusaia; to także tytuł zbioru tekstów Feliksa Jasieńskiego z dziedziny krytyki artystycznej oraz jego pseudonim, upamiętniony również – jako wyraz hołdu dla twórcy znakomitej kolekcji dzieł z Kraju Kwitnącej Wiśni– w nazwie krakowskiego Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej.
Manggha to także tytuł wykonanego przeze mnie cyklu 40 grafik – „wizualnego eseju”, stanowiącego adaptację wybranych wątków literackiego opus magnum Feliksa Jasieńskiego.
Odwołując się do konwencji historycznej powieści graficznej (nie zapominając również o narracyjnych dziełach z gatunku manga), podjąłem próbę zilustrowania formułowanych przez Jasieńskiego refleksji natury ogólnej za pomocą faktów z jego życia: historii skandalu w warszawskiej Zachęcie, przeprowadzki do Krakowa, twórczych kontaktów ze środowiskiem artystycznym (m.in. Leonem Wyczółkowskim, Jackiem Malczewskim, Julianem Fałatem i Józefem Mehofferem), konfliktu z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim, przyjaźni ze Stanisławem Wyspiańskim, utraty wzroku, śmierci i „nowego rozdziału” w jego symbolicznej biografii, jakim jest bez wątpienia powstanie Muzeum „Manggha”.
Starając się wiernie odzwierciedlić sprzeczności charakterystyczne dla stylu Jasieńskiego – balansującego w osądach między wzniosłością a małostkowością – zdecydowałem się na połączenie klasycznego, realistycznego warsztatu rysunkowego z językiem aluzyjnej abstrakcji.
Koło (symbol Nieba, pierwiastka duchowego, doskonałości), przeistaczając się w płomienną kulę, odsyła bezpośrednio do wzoru znanego z japońskiej flagi narodowej, a pośrednio do słonecznej tarczy oraz latarni – jej ziemskiego odpowiednika, wykonanego ludzką ręką. Ławica pomarańczowych kul staje się w tym kontekście metaforą niezwykłej kolekcji sztuki japońskiej – harmonijnej (zarówno jako całość, jak i zbiór elementów), choć wnoszącej dysharmonię w drobnomieszczański świat małej stabilizacji. Ów kołtuński żywioł (jak rzekłby Jasieński) reprezentowany jest przez grad czarnych kul, stado much, ciemne skrzynie (skrywające zbiór skarbów – arcydzieł) oraz czarny kwadrat – znany z ikon symbol Ziemi, świata materii, stanu ograniczenia i bezruchu. Walka między żywiołem ziemskim i niebiańskim toczy się pod znakiem trójkąta (przywołującego trójcę: Niebo – Ziemia – Świat Podziemny oraz Narodziny – Życie – Śmierć), widocznego w formie góry Fudżi, w zarysie kopca Kościuszki, w sylwecie piramidy, grobowych obelisków i w tympanonie warszawskiej Zachęty, którą zdobi dumna dewiza „Artibus”.
Odchodząc w swojej opowieści od klasycznie rozumianej „literackości”, dążyłem do wyeksponowania cech, które Feliks Jasieński – jako znawca sztuki japońskiej – cenił najwyżej:milczenia, niedopowiedzenia, prostoty środków wyrazu.
Jakub Woynarowski
|